środa, 19 sierpnia 2015

Wieczne dylematy kontra osa i herbata


Ponieważ, Nasze spotkania, to spotkania przy kawie, dlatego nie chciałabym, aby ograniczyły się jedynie do rozmów czysto szkoleniowych. Odbywam, różne wizyty w firmach i wiem, że przy okazji takich pogawędek, często lubimy dzielić się zdarzeniami mniej lub bardziej związanymi z tematem.
Dzisiaj ja chciałabym odbiec trochę od omawianego tutaj tematu przewodniego. Może na pierwszy rzut oka będzie to opowieść zupełnie niezwiązana z szukaniem pieniędzy, ale po głębszej analizie stwierdziłam, że jak najbardziej ma morał dla prowadzących własny biznes.

Bo kogoż z Nas nie omija wieczny problem analizowania wszystkiego na zapas. Spotykając się z różnymi właścicielami firm, którzy przygotowują się do Nowych inwestycji, albo z osobami, które dopiero zaczynają myśleć o własnym biznesie, często słyszę wiele różnych negatywnych scenariuszy, których się obawiają. Trudno też się temu dziwić, wiadomo, że chodzi o Nasze pieniądze, a co za tym idzie o Nasze życiowe bezpieczeństwo. Większość zatem, wspólnie spędzonego czasu, mija Nam wtedy, na szukaniu rozwiązań, wszystkich wymyślonych nieszczęść czy zdarzeń, które mogą Nam się przytrafić.

Ale czy na pewno jesteśmy w stanie wszystko zawsze przewidzieć? I czy to ma Nas zniechęcić?


Tutaj chciałabym podzielić się z Wami pewnym wydarzeniem, które miało miejsce wczoraj. Ponieważ wczorajszy dzień  był dla mnie prywatnie dość ważny, ( ale o prywatnym życiu nie będę szczegółowo pisać ) dość długo wcześniej zastanawiałam się jaki wariant zachowania wybrać. Wymyślałam przeróżne scenariusze, do każdego z Nich dobierając odpowiednią reakcję. I kiedy już miał nastąpić ten kulminacyjny moment dnia, ja sięgnęłam po stojącą już chwilę herbatę ( wiem, ze spotkania są przy kawie, ale cóż czasami trzeba złamać ten obyczaj). Ten, z pozoru wydawałoby się niewinny czyn, odmienił cały dalszy przebieg wydarzeń. Po próbie wzięcia łyku herbatki, poczułam ogromny ból. Dość szybko zorientowałam się, że stojąca, w dodatku słodka herbata na dworze, może przyciągnąć jeszcze innych jej amatorów. Już po paru minutach moje usta zaczęły wyglądać jak po zabiegu ich powiększania, ( co często możemy oglądać w przypadku nie jednej celebrytki) a serce zaczęło walić jak po maratonie ( tzn. tutaj się domyślam, bo nigdy w nim nie brałam udziału). Nagle skądś zaczęły mi przychodzić do głowy, sposoby jak radzić sobie w tych sytuacjach ( mogę potwierdzić, że cebula łagodzi ból ugryzienia) i spokojnie już mogłam udać się na pogotowie. Wszystko skończyło się po trochę więcej niż godzinie, dziś po ugryzieniu śladu już prawie nie ma, a ja zostałam z kilkoma nowymi refleksjami:

1.       Nie warto na zapas wymyślać 100 scenariuszy, bo i tak życie nam wymyśli 101
2.       Warto czytać i uczyć się pewnych rzeczy, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się przydadzą
3.       A dla mnie prywatnie jedna ważna informacja – mam uczulenie( ale niezagrażające życiu) na jad błonkoskrzydłych

4.      Nie mam co wydawać pieniędzy na zabieg powiększania ust – mój mąż jak mnie zobaczył, raczej się przeraził niż zachwycił ;)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz