Ponieważ, Nasze spotkania, to spotkania przy kawie, dlatego
nie chciałabym, aby ograniczyły się jedynie do rozmów czysto szkoleniowych.
Odbywam, różne wizyty w firmach i wiem, że przy okazji takich pogawędek, często
lubimy dzielić się zdarzeniami mniej lub bardziej związanymi z tematem.
Dzisiaj ja chciałabym odbiec trochę od omawianego tutaj tematu
przewodniego. Może na pierwszy rzut oka będzie to opowieść zupełnie niezwiązana
z szukaniem pieniędzy, ale po głębszej analizie stwierdziłam, że jak
najbardziej ma morał dla prowadzących własny biznes.
Bo kogoż z Nas nie omija wieczny problem analizowania
wszystkiego na zapas. Spotykając się z różnymi właścicielami firm, którzy
przygotowują się do Nowych inwestycji, albo z osobami, które dopiero zaczynają
myśleć o własnym biznesie, często słyszę wiele różnych negatywnych scenariuszy,
których się obawiają. Trudno też się temu dziwić, wiadomo, że chodzi o Nasze
pieniądze, a co za tym idzie o Nasze życiowe bezpieczeństwo. Większość zatem,
wspólnie spędzonego czasu, mija Nam wtedy, na szukaniu rozwiązań, wszystkich
wymyślonych nieszczęść czy zdarzeń, które mogą Nam się przytrafić.
Ale czy na pewno jesteśmy w stanie wszystko zawsze
przewidzieć? I czy to ma Nas zniechęcić?
Tutaj chciałabym podzielić się z Wami pewnym wydarzeniem,
które miało miejsce wczoraj. Ponieważ wczorajszy dzień był dla mnie prywatnie dość ważny, ( ale o prywatnym
życiu nie będę szczegółowo pisać ) dość długo wcześniej zastanawiałam się jaki
wariant zachowania wybrać. Wymyślałam przeróżne scenariusze, do każdego z Nich
dobierając odpowiednią reakcję. I kiedy już miał nastąpić ten kulminacyjny
moment dnia, ja sięgnęłam po stojącą już chwilę herbatę ( wiem, ze spotkania są
przy kawie, ale cóż czasami trzeba złamać ten obyczaj). Ten, z pozoru
wydawałoby się niewinny czyn, odmienił cały dalszy przebieg wydarzeń. Po próbie
wzięcia łyku herbatki, poczułam ogromny ból. Dość szybko zorientowałam się, że
stojąca, w dodatku słodka herbata na dworze, może przyciągnąć jeszcze innych
jej amatorów. Już po paru minutach moje usta zaczęły wyglądać jak po zabiegu ich
powiększania, ( co często możemy oglądać w przypadku nie jednej celebrytki) a
serce zaczęło walić jak po maratonie ( tzn. tutaj się domyślam, bo nigdy w nim
nie brałam udziału). Nagle skądś zaczęły mi przychodzić do głowy, sposoby jak
radzić sobie w tych sytuacjach ( mogę potwierdzić, że cebula łagodzi ból
ugryzienia) i spokojnie już mogłam udać się na pogotowie. Wszystko skończyło się
po trochę więcej niż godzinie, dziś po ugryzieniu śladu już prawie nie ma, a ja
zostałam z kilkoma nowymi refleksjami:
1. Nie
warto na zapas wymyślać 100 scenariuszy, bo i tak życie nam wymyśli 101
2. Warto
czytać i uczyć się pewnych rzeczy, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się przydadzą
3. A
dla mnie prywatnie jedna ważna informacja – mam uczulenie( ale niezagrażające życiu)
na jad błonkoskrzydłych
4. Nie
mam co wydawać pieniędzy na zabieg powiększania ust – mój mąż jak mnie zobaczył,
raczej się przeraził niż zachwycił ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz