środa, 2 września 2015

„ Pan weźmie tą torbę „ …. czyli wciąż aktualny „Dzień Świra” .

Jakoś powoli staje się to tradycją, że środa to czas na relaks od Naszych szkoleń finansowych.  No cóż wydawało mi się, że nie za często będę odbiegać od tematu, ale trudno się nie oprzeć, aby nie opisać różnych intrygujących sytuacji. A ponieważ cały czas przypominam, ze Nasze spotkania, z założenia są to rozmowy przy kawie, to nie raz wkradną się tutaj, obserwacje dotyczące również życia codziennego.

Zdarzenie, którego byłam świadkiem miało miejsce w ostatni upalny dzień wakacji. Ponieważ miałam spotkanie wczesnym popołudniem, moja podróż komunikacja miejską odbywała się w super komfortowych warunkach – prawie puste metro. W tak upalny dzień, każdy, kto nim ze mną podróżował, cieszył się chwilą wytchnienia od skwaru i spokojnie sobie siedział oddalony od reszty współpasażerów, co zapewniało wielki komfort. Naprzeciwko mnie siedział młody człowiek, że słuchawkami na uszach, spokojnie czytając książkę. Obok niego leżał jego plecak, ale wiadomo, w tak pustym metrze, nikt nie trzymał swoich rzeczy na kolanach, bo i po co? Z jednej jego strony były dwa miejsca wolne, z drugiej trzy – tak, że nikomu to nie przeszkadzało, a nowo wsiadający pasażerowie spokojnie mieli gdzie usiąść. No właśnie czy aby spokojnie? Na kolejnej stacji, wsiadła, bowiem Pani, słusznego już wieku emerytalnego i natychmiast stanęła nad Panem z żądaniem, aby wziął torbę z siedzenia.  W pierwszej chwili chłopak nie dosłyszał, ponieważ słuchawki w uszach skutecznie go izolowały od otaczającego świata, ale Pani była nieugięta. Kiedy po ponownym żądaniu Pani, młody mężczyzna zaczął przekładać plecak na drugą stronę, zadając tylko krótkie pytanie, czy nie ma wystarczająco miejsca – Pani obrażona, odwróciła się i przeszła na sam koniec wagonu, aby usiąść koło innej osoby.


Niby sytuacja, jak wiele innych, bez żadnego znaczenia.  Ale czy na pewno? Przecież, ta osoba wsiadła do prawie pustego metra, miała do wyboru wiele wygodnych miejsc, ale nie, musiała komuś coś utrudnić, do kogoś się przyczepić. W pierwszej chwili przyszła mi do głowy scena z filmu „Dzień Świra” w autobusie:, „Bo przy oknie, bo przy przejściu, bo przodem, bo z tyłu… „, Ale później przyszła refleksja, ze przecież to metro i nie ma tutaj lepszych czy gorszych miejsc. Ta Pani zrobiła to tak po prostu, bo ma do tego prawo.  Ani jej przez to nie było łatwiej ( musiała maszerować już w jadącym metrze), ani nic nie zyskała, ale musiała coś komuś udowodnić.  Bo tak…

I w tym momencie przypomniała mi się inna scena z „ Dnia Świra, w kiosku:  
„…
Kobieta: To już ostatnia „Kobieta”?
Adam (w myślach): I jeszcze jakaś głupia sraka za mną wykrzykuje mi przez ramię nad uchem.
Kobieta: „Kobieta”, to już ostatnia?
Kioskarka: Tak.
Adam (w myślach): No więc ja, choć nie potrzebuję i gówno mnie to obchodzi... (Do kioskarki). Może mi pani tą dorzuci „Kobietkę” tę.
Kobieta: Ojej, może jednak panu niepotrzebna?
Adam: Nie, dlaczego? Chętnie przejrzę! (W myślach): A ja oddalam się wesół, a może półwesół...”

Miałam to jakoś podsumować, ale każdy komentarz wydaje mi się tutaj truizmem, tak, że tylko życzę wszystkim  miłej ( już zdecydowanie chłodniejszej)  środy, a na następnym spotkaniu dowiemy się, po co trudziliśmy się tak z tworzeniem Bilansu  J


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz